 |
Konrad Janczewski
Konrad Janczewski dla przyjaciół po prostu "Grubszy". Zawsze miał inne,
bardziej odmienne spojrzenie na świat od ogółu, co wnosiło sporo
świeżości do dyskusji. Pełen swoistego humoru, udzielającej się na
zewnątrz wesołości, pogody ducha.
Z modelarstwem był związany od najmłodszych lat, do modelarni zaczął
uczęszczać w wieku 9 lat i tam popełnił swoją pierwsza "Jaskółkę". Potem
przyszedł czas na modele na uwięzi, akrobacje w F2B i wreszcie modele
zdalnie sterowane. Drugą jego pasja było kino, zawodowo "Grubszy"
zajmował się utrzymaniem stron internetowych w Cinema City. Pozwalało mu
to bez ograniczeń oglądać wszystkie premiery, co czynił bez opamiętania.
W 2004 roku miał okazję poznać film z drugiej strony kamery, brał udział
w tworzeniu kinowego filmu "Serce Gór, Duch Gór" gdzie spędził wiele dni
jak i wieczorów ze znanymi aktorami takimi jak Radosław Pazura, Olga
Bończyk, Tomasz Bednarek, Mirosław Zbrojewicz i wielu innych.
Zawsze uczestniczył w zlotach i spotkaniach modelarskich na lotniskach w
całej Polsce. Wesoły rozgadany, potrafiący odnaleźć się w każdym temacie
i towarzystwie. I takim Go zapamiętamy.
W dniu 22 grudnia 2005 roku opuścił nas przeżywając 31 lat, za wcześnie
tyle marzeń i projektów zostało niezrealizowanych… |
 |
Tomasz Kręźlewicz
Tomek każdą wolną chwilę dzielił pomiędzy dwie pasje, modelarstwo i
żeglarstwo. Pierwsze było modelarstwo. W bardzo młodym wieku zaczął
uczęszczać do warszawskiej modelarni spółdzielczej na Przyczółku
Grochowskim gdzie po tradycyjnej "Jaskółce" zainteresował się modelami
F1A następnie F1B i F1H. Również na zawodach latawców zdobywał wysokie
miejsca na podium. Tomek wyspecjalizował się w laminatach i jako
człowiek zawsze pomocny, podejmował się zrobienia, czy też naprawienia
po prostu wszystkiego, a jego precyzja i pomysłowość nie znały granic.
Do dnia dzisiejszego pojawia się na mej twarzy uśmiech, kiedy pomyślę o
tym jak pewnego niedzielnego ranka kole godziny 7 pojawił się u mych
drzwi Tomek i oznajmił przez domofon „Otwieraj brachu przyjechałem aby
zrobić Ci jajecznicę na śniadanie”. Oczywiście przezornie przywiózł
wszystkie potrzebne wiktuały - jajecznica była pyszna a po zawiązaniu
pępka ruszyliśmy oczywiście na lotnisko. Taki był Tomek…
Zaraz po wszelkiego rodzaju zlotach Wraz z całą rodziną kierował się na
ukochane Mazury, gdzie na żaglówce mógł rozmyślać o nowych projektach.
Jedną z wielu udanych konstrukcji Tomka jest
a’Żurek. Jeśli ktoś chciałby ku pamięci autora zbudować
ten wspaniale latający model zapraszam na stronę kolegi
Roberta.
Niestety, w dniu 24 lipca 2006 w wieku 44 lat Tomek odszedł od nas
pozostawiając smutek i pustkę. Żal jest tym większy, że zmarł tuż przed
samym piknikiem na Żarze pozbawiając nas wspaniałych rozmów do rana w
tle z muzyką Rammstein... |