![]() |
W tym roku postanowiliśmy nasz dwutygodniowy urlop podzielić pomiędzy Żarem a Bezmiechową. Jako, że byłem zaangażowany jako organizator Pikniku oraz jako członek ekipy niemieckich modelarzy umówionych już praktycznie na tydzień przed imprezą, byliśmy już w gościnnym hotelu Szkoły Szybowcowej w sobotę 27 czerwca. W niedzielę po wypoczynku i łażeniu po górze pojechaliśmy wieczorem do Krakowa odwiedzić naszego przyjaciela - znakomitego Krakowskiego modelarza, też mocno zaangażowanego w organizację pikniku - Romka Białoskórskiego. Jako, że jechaliśmy przez Wadowice - kupiliśmy tam, jak się okazało mocno przereklamowane i mdłe w smaku "kremówki papieskie". Powrót do hotelu nastąpił w nocy i muszę powiedzieć, że naraz tylu kun biegających po szosie jeszcze nigdy nie widziałem.
W poniedziałek w hotelu było już sporo uczestników pikniku. I tak, jako że wiało mocno z zachodu, zabraliśmy do samochodu Binia (Zbyszek Peksa z Chodzieży) i wybraliśmy się na Czarną Górę. Wiało pięknie i nalatałem się moim małym Foxem a Binio elektrykiem w którym napęd na małych obrotach służył jako hamulec przy lądowaniu.We wtorek trochę polataliśmy sobie na Czarnym Grojcu nad Żywcem, gdzie nas zaprowadzili koledzy Michał Kipszak i Alek Kaźmirowicz z Bielska. Dzięki ich towarzystwu było bardzo sympatycznie ale prawie bezwietrznie. No i przepiękne widoki - słynny Browar Żywiecki leżał nam u stóp...Przed piknikiem - zbocza
Zapraszam na następną kartkę z albumu. |