 |
Pomimo,
że nie należę do "drobnozbudowanych", Mucha przezentuje się na moim tle
w imponującach
wymiarach.
Sylwetka i wymiary
Muchy pozwolą na loty w granicach doponad 1000 metrów wysokości.
Malowanie będzie
też kontrastowe - odpowiadajšce oryginałowi. Trwają właśnie
dyskusje z synem,
który protestuje przeciwko wszystkiemu co nie białe !
|
|
Kadłub "zamumifikowany"
na dachu (dzięki Olli !).
Skrzydła pasowały
do środka. Na szczęście to automatik -
o zmianie biegów
nie byłoby mowy (oparcie tylniego siedzenia jest kładzione). Skrzydła sięgały
od klapy bagażnika aż do deski rozdzielczej. Małem dodatkowy "podłokietnik".
Na autostradzie
nasza "mumia" wzbudzała spore zainteresowanie. |
 |
 |
Skrzydła i stateczniki
zostały wyszlifowane, zagruntowane i ponownie wyszlifowane (przygotowanie
do pokrycia matą szklaną i żywicą) |
 |
No i wreszcie
zabraliśmy się za laminowanie (skrzydla, lotki, stateczniki wraz ze sterami).
Trwało to trochę, ale musieliśmy czekać na powrót z urlopu, kolegi klubowego
(dzięki Herbert), który to musiał nam pokazać jak się to robi.
W ogromnym skrócie:
przyciętą matę szklaną (46 g/m2) kładzie się na skrzydło, bardzo
rzadką żywicę epoksydową (specjalną do laminowania) wylewa się cienką stróżką
wzdłuż skrzydła i delikatnie rozprowadza szpachelką, tak by tylko prawie
sucha warstwa maty przyległa do skrzydła.
Na całą Muchę
zużyliśmy na pierwszą warstwę ok 160g żywicy ! Można więc sobie wyobrazić
jak cienka jest to warstwa.
Adam miesza żywicę,
na stole ster kierunku i lotki przykryte przyciętą już matą szklaną. |
Wylewam stróżkę
żywicy na skrzydło.
Część skrzydła
(jest to dolna część) -
widać szczelinę
hamulca
aerodynamicznego
- wysuwa się do
dołu i do góry
jak w oryginale. |
Adam szlifuje
krawędź natarcia
statecznika poziomego
po olaminowaniu pierszej strony. |
|
.... szlifowanie,
i szpachlowanie cieniutką warstwą żywicy, i znowu szlifowanie...
W garażu tak
zimno, że nie ma mowy o twardnieniu żywicy. Po tym jak tylko trochę żywica
zżeluje (brzydkie słowo) zanosimy te wszystkie części ku utrapieniu żony
do... łazienki. Odkręcamy kaloryfer i ... mają cieplutko!
Koniec tego procesu
już widać. Dziś nałożyliśmy trzecią warstwę żywicy (na jedną stronę). Jutro
druga strona, wtedy wyszlifować no i już normalne dalsze przygotowania
do malowania. Wczoraj zamówiłem serwa w "Der himmllische Höllein" - (sklep
modelarski - również wysyłkowy w niemczech) - były najtaniej. Ster wysokości
(2 sztuki - po jednym dla lewej i prawej połowy) i lotki będą napędzane
serwami Graupnera typu C 3321 (39N/cm) a hamulce aerodynamiczne i ster
kierunku C 5077 (50N/cm - nowość Graupnera). Na same te serwa trzeba wydać
600 DM! Niestety przy tej wielkości modelu nie może być mowy o oszczędzaniu
pieniędzy z fałszywej strony. To są siły na sterach i to stanowi o bezpieczeństwie
modelu. Trudno - trzeba to zaliczyć na poczet prezentu gwiazdkowego. Dojdzie
jeszcze do tego najzwyklejsze C 507 do zaczepu holowniczego i ewentualnie
jedno do hamulca podwozia (o ile sie na budowę hamulca zdecyduję). Podwozie
będzie resorowane - ale też czeka jeszcze na skonstruowanie. W każdym razie
kółko z pełnej gumy i bez profilu. Zawieszenie prawdopodobnie na gumowych
łącznikach. No ale najpierw dokończyć skrzydła. |
Wygrzewanie części
laminowanych
w łazience |
Ciąg
dalszy na następnej stronie
|