SZD 31 Zefir

Wstępna ocena zestawu wraz z porównaniem do zestawów znajdujących się na rynku niemieckim

Wraz z uwagami po zbudowaniu i oblataniu modelu.

 Uzupełnienie z 22.02.2002

Uzupełnienie z 12.07.2003

Producent:

Nie znany. (Na podstawie standardu wykonania wydaje się, że zestaw wyprodukowano w Polsce albo innym kraju byłego bloku wschodniego).

Importer:

 

Model Partner

Leszek Jura

Ul. Krakowska 120

34-120 Andrychów

tel. +48 (0)33 8759776

fax. +48 (0)33 8704332

mobil. +48 609471771

e-mail: modelp@poczta.onet.pl

www.modelpartner.ig.pl

 

 

Dostawa

 

 

W umówionym termine (wrzesień 2001). Sprzedawca wyraźnie troszczył się o poprawne przeprowadzenie transakcji. Cena zestawu 780,-  PLN.  Koszty przesyłki do Gdańska ok. 45,- PLN.

 

Po przeliczeniu, cena zestawu w DM po dzisiejszym kursie ( 1 DM = 1.97 PLN) bez uwzględniania ceny za przesyłkę wynosi 396,- DM

 

 

Opakowanie

 

 

Prowizoryczny, jednak w miarę solidnie wykonany karton. Płaty, lotki, stery opakowane w negatywowe wycinki styropianowe. Kadłub nie opakowany, Drobne części w leżącym luzem worku plasitkowym. Całość wypełniona pogniecionymi gazetami. Opakowanie to nie gwarantuje moim zdaniem, że towar w należytym stanie dotrze do klienta. Opakowanie to na rynku niemieckim byłoby nie do przyjęcia.

 

 

Zestaw

 

 

  1. Dokumentacja

 

Do zestawu jest dołączona kopia dokładnieszego rzutu 3-D szybowca (nie modelu!)  w formacie A3. Na odwrotnej stronie jest jeszcze powiększony fragment tegoż rysunku. Pozatym nie ma żadnych wskazówek, instrukcji i danych nastawczych modelu. Nawet położenie środka ciężkości pozostaje tajemnicą, nie mówiąc o kącie zaklinowania, jakże ważnym, gdy ster wysokości to cały statecznik poziomy usterzenie płytowe - pływające). Nietypowe położenie steru kierunku też wymaga dokładnego przemyślenia konstrukcji. Tego typu model jest przeznaczony dla doświadczonych modelarzy i z pewnością poradzę sobie z budową tego zestawu, ale garść sprawdzonych rozwiązań była by bardzo przydatna. Tego typu brak, świadczy tylko o niedbałości producenta / dystrybutora, gdyż nie jest to związane z żadnymi dodatkowymi kosztami.

 

W zestawach na rynku niemieckim jest to też częsty punk krytyki. Jednak (najczęściej czeskie i słowackie zestawy) chodzi tu o źle przetłumaczone lub nie dokładne informacje. Ale nie o ich zupełny brak.       

 

  1. Płaty

Płat od strony żebra głównego.

 

Płaty styropianowe oklejane fonirem topolowym. Lotki wycięte, wycięcia oklejone i oszlifowane. Listwy natarcia (wklejona) i spływu, oszlifowane. Stan powierzchni dobry. Klapy nie wycięte (uważam to za słuszne, gdyż nie każdy chce podwyższać nimi ciężar i koszt gotowego modelu). Niestety nie podano jaki jest profil płatów, a więc tym samym nie jest wiadome, czy nadaje się on wogóle do użycia klap. Hamulce aerodynamiczne nie zabudowane i nie ma ich w zestawie. Praktycznie wszystkie znane mi zestawy (powyżej 3 metrów rozpiętości) na rynku niemieckim mają odrazu wbudowane hamulce. W szybowcu o tej rozpiętości skrzydeł, szczególnie gdy jest on używany do latania na zboczu uważam hamulce aerodynamiczne za niezbędne.

 

Przewidziano zamocowanie płatów za pomocą płaskownika stalowego w rurce mosiężnej o przekroju prostokątnym (14x2). Jest to w dzisiejszych czasach już prawdziwy archaizm. Połączenia tego typu przenoszą dobrze siły tylko w jednej płaszczyźnie. Dziś wszyscy stosują połączenie za pomocą pręta okrągłego (przy tej rozpiętości skrzydeł d=10 pręt z hartowanej stali albo d=14 pręt z włókna węglowego). Jako że w skrzydłach i kadłubie jest to zamocowanie jeszcze nie gotowe, będę je przerabiał na pręt węglowy.

 

Całkowitym jednak dla mnie zaskoczeniem jest brak żeber głównych w skrzydłach! Z punktu widzenia zamierzonej przeróbki może to i nieźle, ale jeszcze się nigdy z tym nie spotkałem, by w zestawie trzeba było wpasowywać żebro główne! Prawdopodobnie, żeby te żebra samemu wykonać jest załączony kawałek (255x80x2,5) sklejki!

 

Dla kabla do serwa lotki jest w styropianie przewidziany kanał. Lepiej by było już przed oklejaniem styropianu założyć tam kabel (najlepiej z plecionki).

 

No i na koniec obydwa skrzydła (wraz z lotkami) poszły na wagę. Jest to niezawodny sprawdzian jakości pracy przy wykonaniu płatów. Wynik: lewe: 550 g; prawe: 525 g. Jest to wynik mierny ale i jeszcze do poprawienia w trakcie dalszych prac nad płatami.

 

Na podstawie oględzin nie udało mi się stwierdzić czy fornir jest podłożony matą szklaną przed oklejaniem. Prawdopodobnie nie (okaże się dopiero przy wykonywaniu wycięć do hamulców) a byłoby szkoda. Niewielki wkład finansowy i robocizny a poprawia znacznie stabilność i wytrzymałość płatów.

 

DOPISEK: okazało się, że podłożone matą szklaną (pojedyncza warstwa) jest tylko ok 350 mm od żebra głównego! Stanowczo za mało. Ogólnie przyjmuje się 1/4 długości płata począwszy od żebra głównego - 3 warstwy, następna 1/4 dwie i trzecia 1/4 pojedyncza warstwa maty. Dodatkowo podczas obróbki zwraca uwagę bardzo gruboziarnisty i mało wytrzymały styropian!

 

  1. Kadłub

Zacieki żywicy w okolicy wycięcia kabiny.

 

Waga kadłuba 740 g. Nie jest to mało, zważywszy, że nie jest on jeszcze lakierowany! Tak ten kadłub nie jest jak na dzisiejszy stantard, na biało pofarbowany! Normalnie do formy najpierw wsmarowuje się vorgelat (najczęściej biały) i do tego żywicę też jeszcze można na biało pigmentować. Tak robi cały świat, ale nie wytwórca tego kadłuba!

 

Dalsze braki doświadczenia w wytwarzaniu kadłuba widać w środku. Częściowo spływały całe potoki żywicy, a żywica to tylko ciężar – wytrzymałość to mata szklana tylko lekko żywicą nasączona. Tu musi producent kadłuba jeszcze dużo pracy włożyć by n.p. czeską i słowacką konkurencję dogonić.

 

Pozatym kadłub jest stabilny, statecznik pionowy rozsądnie wzmocniony rovingiem węglowym. Tego rovingu mógł producent jeszcze w zwężeniu kadłuba przed statecznikiem i dookoła wycięcia kabiny i przy zamocowaniu płatów nie pożałować. No ale i sporo producentów zachodnich jest w tym względzie skąpych.  

Połączenie połówek kadłuba nie jest najgorsze. Ale tylko wziąwszy pod uwagę konieczność lakierowania. Tak więc można jeszcze trochę poszlifować by uzyskać po lakierowaniu idealną bezszwową powierzchnię.

 

Rama kabiny

 

Widok od góry

 

Rama kabiny wykonana w formie z kompozytu farbowanego na biało! (A więc producent wie jak to się robi) Forma pasuje do wycięcia kadłuba poprawnie, jednak jako że jest to jednoczęściowa forma nie poradzono sobie z płaszczyznami bocznymi, do których przyklejone zostanie oszklenie kabiny.  Tych płaszczyzn praktycznie nie ma i będzie trzeba się bawić w naklejanie listewek (i to od widocznej strony), tak że na koniec i tak wszystko trzeba będzie polakierować.

 

Rama waży aż 90 g. Nie dziwi to, jak się widzi jaką matę szklaną użyto do produkcji. Taką matę użył bym raczej do łatania dziur w błotniku samochodowym, a nie w modelarstwie.

 

Komentarz zbyteczny...

 

Oszklenie niestety bez zaznaczonego wycięcia. Pasowanie wygląda na średnie.  

 

Tu porównanie do standartów niemieckich: Dużo modeli głównie z Czech ma kompletnie gotową i sklejoną kabinę. Zaleta – mniej pracy (i to pracy która wymaga odrobiny doświadczenia), wada: kabiny nie da się już „po swojemu” urządzić. Rama kabiny jeżeli wykonywana w formie od dołu zamkniętej (jak w Zefirze) jest najczęściej jako część formowana w tworzywie ABS wytwarzana. Zaletą jest niwielki ciężar i dokładność. Druga możliwość – tylko rama trzymająca limuzynę jest wykonywana z laminatu szklanego (wytrzymałość) a waposażenie kabiny wbudowuje się bezpośrenio w kadłub (jak w oryginale).

 

  1. Usterzenie

 

Ster wysokości w wykonaniu styropian / fornir całkowicie oszlifowany, ale i jak skrzydła bez żebra głównego i bez jakichkolwiek części łączeniowych. Profil symetryczny.

 

Statecznik poziomy

 

Ster kierunku całkowicie oklejony, ale nie przewidziano jakichkolwiek mocowań czy zawiasów. Forma steru kierunku nie odpowiada formie Zefira 4! Brakuje całkowicie części górnej (tej dającej tą drapieżną sylwetkę szybowca) Nie jest to część trudna do wykonania ale zestaw jest zestaw i tego w żadnym razie nie powinno brakować.

 

  1. Pozostały "osprzęt"

Zagadka - co jest co ?

 

Oprócz wspomnianego kawałka sklejki na żebra główne płatów i płaskownika z prostokątną rurką mosiężną, jest jeszcze w zestawie:

 

Listwa z twardego drewna 12x10x150 wzdłużnie wyfrezowana pod wymiar rurki mosiężnej. Niestety bez informacji o jej zastosowaniu. (Podejrzewam, że do wstawienia w płaty, ale jako że u mnie to rozwiązanie będzie zmienione nie będę sobie tą częścią dalej głowy zawracał.)

 

Kawałek (110x74x3) wypaczonej sklejki z narysowanym ołówkiem prostokątem (pod serwo?)

 

Oznakowanie składające się z wycinanch z samoprzylepnej folii numerów rejestracyjnych (2 x duże na skrzydła o wysokości liter 110 mm; 2 x małe na kadłub o wysokości 51 mm w kolorze czarnym) oraz 2x po dwa napisy Zefir 4 o wysokości liter ok. 12 mm w kolorze ciemno-niebieskim. Niestety brakuje do tych napisów folii do transferu! Jak tu literki z tej cienkiej folii dobrze na kadłub przenieść.

 

I to już wszystko! W zestawach sprzedawanych w niemczech zwykle jest komplet wszystkich części niezbędnych do zbudowania modelu. Cięgła Bowdena, snapy do sterów, zawiasy, zaczep do kabiny a nawet taśma zawiasowa i folia do pokrycia płatów. Inna rzecz, że te standardowo dostarczane części często są w wykonaniu czy jakości której ja nie akceptuję i z reguły coś zawsze muszę dokupić. Nawet oryginalną Graupnerowską folię zastępuję normalnie folią Orastic albo Oracover. Ale to już moja sprawa, a w zestawie powinno być!

 

 

Wnioski z porównania

 

 

Niestety znajomym modelarzom nie mógłbym polecić tego modelu. Stosunkowo niska cena (~ 400 DM) w porównaniu do ceny modeli na niemieckim rynku musi być relatywowana porzez wysokie koszty zakupu niezbędnych akcesoriów. Jako że nawet profil płata nie jet znany, nie można wstępnie ocenić własności lotnych. Praktycznie całkowity brak dokumentacji wymaga bardzo dobrego obeznania w tematyce porzez budującego ten model. Również oblatanie bez podstawowach danych zawiera znacznie więcej ryzyka jak przy innych modelach.

 

W porównaniu do tego modelu mogę podać n.p.  Modele Firmy Beinecke (http://www.rconline.net/beineke/) gdzie dobrze latający ASH 26 z 4 metrami rozpiętości można już kupić za 499,- DM, czy już od lat przezemnie posiadany ASW 27 (3,4 m – 379,- DM) Nie są to szybowce najwyższej klasy, ale napewno na znacznie wyższym poziomie technicznym jak ten zestaw.

 

Po uwzględnieniu powyższego producent może się tłumaczyć: „to ile by ten zestaw musiał kosztować” – ale takie są „prawa dżunglii” z konkurencją się albo wygrywa albo przegrywa.

 

Pomimo wszystko, Zefir ma dla mnie jedną przeogromną zaletę i ta rozjaśnia wszystkie cienie. Jaka to zaleta? Taka, że to jesz nasz polski Zefir 4! Nigdzie jeszcze na zachodnich lotniskach modelarskich nie widziałem tego modelu. Nie jest podobny do tych wszystkich ASW, ASH, DG czy nawet Jantarów. I oto tu chodzi!

 

 

 

Piotr Piechowski

 

Kölln-Reisiek 12.10.01

   

Uzupełnienie z 22.02.2002

Wykonanie modelu

 

 

Wykonanie modelu nie nastręczyło mi zbytnich problemów, ale zakres robót wykraczał znacznie ponad zakres prac znanych z innych zestawów.  Nie jest to oczywiście zestaw z którym poradzi sobie nowicjusz! Tymbardziej, że brak praktycznie jakiejkolwiek dokumentacji. Jednak głównym utrudnieniem była przeróbka bagnetu skrzydła z płaskownika na pręt węglowy o średnicy 14 mm i jego ułożyskowanie w płatach i kadłubie wykonane z rurki węglowej o średnicy wewnętrznej 14 mm i grubości ścianki 2 mm. Z pewnością można było zastosować łączenie płata przewidziane przez producenta, ale ja wolałem to zrobić "po swojemu".  W celu ewentualnego dobalastowania na zboczu mam zamiennie do pręta węglowego pręt ze szlifowanej stali.

 

Płaty

 

Oprócz już opisanego systemu łączenia płatów, zabudowane zostały w płatach hamulce aerodynamiczne o długości 375 mm firmy Multiplex, uruchamiane serwami C 341 firmy Graupner zamontowanymi w płatach. Lotki sterowane są serwami C 3041. Serwa te osadziłem w gniazdach typu Servolock firmy Robbe. Zawiasy wykonałem z silikonu. Kable od serw sprzęgają się automatycznie z kablami w kadłubie poprzez wtyki typu MPX. Płaty są po założeniu zabezpieczone sprężyną, która łączy obydwa płaty w okolicach krawędzi natarcia. Płaty pokryto białą folią typu Oracover (lotki są koloru ciemnoniebieskiego).

 

Kadłub

 

W kadłub wbudowałem podwozie chowane typu Hoock sterowane serwem C 5077 firmy Graupner. Klapy podwozia zamykane są za pomocą sprężynek. Jako dodatkowe wyposażenie podwozia, założono dodatkową ramkę serwa w której zamontowałem drugie C 5077 sterujące poprzez popychacz z rurki węglowej 3 x 1mm płytowy ster wysokości. W przedniej części kadłuba, na półeczce zamontowane jest servo Simprop SE 100 do prymitywnie (ale skutecznie działającego) wykonanego szczelinowego sprzęgła do holowania. Haka do startu z windy nie przewidziałem (u nas lata się głównie z holu za modelem silnikowym). Odbiornik Graupner C-19, akumulator Sanyo 4x N-1700SCR oraz podłączenie do vario typu Picolario dopełniają listę wyposażenia elektrycznego. W kabinie w którą wmontowałem panel z przyrządami i podstawowym wyposażeniem zajął miejsce wyśmiewany przez wielu "Ken", zapominający w locie o swojej "Barbie"! Kadłub został polakierowany białym lakierem typu Orapaint (naturalnie z odpowiednim podkładem) i ciemno niebieskim pasem ozdobnym.

 

Stateczniki / stery

 

Ster kierunku przerobiony w kształcie na prawidłowy do Zefira 4, napędzany jest serwem Graupnera C 341 wbudowanym bezpośrednio w statecznik pionowy. Płytowy ster wysokości zdejmowany, ułożyskowany na specjalnym elemencie oferowanym przez firmę Graupner. Ster kierunku i ster wysokości są pokryte folią Oracover.

 

 

Oblatanie modelu

 

Oblatanie modelu nastąpiło w holu za modelem silnikowym. Jest to moim zdaniem najbezpieczniejsza forma oblatywania szybowców. Z braku informacj o położeniu środka ciężkości i właściwych kątów zaklinowania, zostały one wstępnie przeze mnie obliczone. Niestety nie wiem dlaczego moje obliczenia były dość odległe od oblatanych potem wartości. Błąd wynikał prawdopodobnie z nieznajomości zastosowanego w płatach profilu. Na szczęście, pomimo że wstępnie ustawiłem środek ciężkości za bardzo z przodu, obyło się bez sensacji przy oblatywaniu.

 

Właściwe okazały się następujące nastawy:

 

1. Środek ciężkości: 60mm od krawędzi natarcia
2. Kąt zaklinowania: 1,2
°
3. Zakres wychyleń steru wysokości: +/- 5
° ( zaprogramowane w nadajniku expo wynosi 35%)
4. Wychylenie lotek: dół 10mm , góra 25 mm (różnicowanie tylko mechaniczne)
5. Wychylenie steru kierunku: ile tylko możliwe (u mnie +/- 30mm)

 

Do hamulców aerodynamicznych trzeba było domieszać tylko - 2% steru wysokości i to z "offset" działającym dopiero od ok. 2 mm wysunięcia hamulców.

Waga gotowego do lotu modelu wynosi aż 4330 g. Sporo jak na taki mały model. Zaoszczędzić dało by się ciężar podwozia, pozatym nie
mam tam nic co w jakś sposób podwyższa ciężar. Odchudzić dało by się konstrukcyjnie kadłub, szczególnie w tylnej jego części jest dużo za masywny. Tym samym do prawidłowego wyważenia trzeba sporo ołowiu. Mata szklana przy produkcji kadłuba nie ma prawa pływać w żywicy. Wagowo powinno się zużyć mniej więcej tyle samo maty szklanej co żywicy. Powierzchnia kadłuba powinna być w formie lakierowana czy lepiej powiedziawszy z vorgelatu. Lakier jest ciężki. Rama kabiny też dużo za ciężka, dobrze chociaż, że przed środkiem ciężkości.

 

Własności lotne

 

Przy swoim ciężarze model lata naturalnie dość szybko. Własności lotne są dość dobre. Reakcja na stery znakomita. Jedynie ster kierunku mógłby być jak na oldtimera przystało skuteczniejszy. Hamulce aerodynamiczne tej wielkości są wręcz brutalne. Wysunięcie jch już w 1/3 wystarcza w normalnych warunkach aż nadto. Z pewnością te hamulce sprawdzą się dobrze w silnych warunkach na zboczu. Model sprawia w locie wrażenie modelu akrobacyjnego. Jednak oprócz ostrożnego loopingu i beczki (która wchodzi w miarę równo) więcej akrobacji jeszcze nie  zdążyłem spróbować. Słabe warunki termiczne i prawdopodobnie na zboczu nie są na ten typ modelu za dobre. Silna termika i trochę wiaterku na zboczu - tam będzie się Zefir z pewnością najlepiej czuł. Zobaczymy...

 

Piotr Piechowski

 

Kölln-Reisiek 22.02.2002

 

 

Uzupełnienie z 12.07.2003

Zaopatrzenie w części zamienne

 

 

Przebywając 5 tygodni w klinice rehabilitacyjnej w Mölln, nawiązałem kontakt z kolegami z lotniska w Krumse koło Geesthacht (Niemcy północne), gdzie jako gość zostałem miło przez tatejszych modelarzy przyjęty. Ze względu na to, że modele które mogłem ze sobą zabrać, cały czas musiały być przechowywane w bagażniku dachowym samochodu - narażone na duże temperatury, zabrałem więc takie, które uważam za mniej wartościowe. Do takich należy też (niestety) "Zefir". Podczas jednego z holowań, kolega - pilot holownika, nie mający jeszcze większego doświadczenia, latający modelem "Jodel Robin" bez wystarczającego nadmiaru mocy, trochę się na ok. 200 m. wysokości pogubił i wykonał bliżej nieokreślone figury akrobacjne podczas, gdy przyciężkawy "Zefir" wisiał na holu.  Doprowadziło to do owinięcia się linki dookoła kadłuba i zerwania oszklenia kabiny. "Zefir" ku memu zdumieniu (nie zauważyłem momentu jej odpadnięcia) lądował z pilotem "Ken" - (ten o nieokreślonych zacięciach seksualnych - przyjaciel Barbie)  bez oszklenia kabiny... Koledzy widzący, gdzie to oszklenie spadało, byli w stanie dość dokładnie to miejsce określić. Niestety poszukiwania w wysokiej i bujnej trawie pozostały bez rezultatu. Nie pozostało nic innego jak zamówienie tejże części. Niestety - producent nie był skłonny jej dostarczyć. Tak więc niestety trzeba jeszcze tu ostrzec potencjalnych klientów, przed producentem nie zapewniającym możliwości nabycia niezbędnych części zamiennych!

 

Szkoda, że takie podejście producenta powoduje dodatkowe zniechęcenie do jednego z niewielu wytwarzanych w Polsce modeli szybowców. Czy kiedyś ta "PRL-owska" mentałność niektórych naszych rodaków ulegnie zmianie?

 

Wyszperałem w mojej skrzyni z niepotrzebnymi "skarbami" kabinę ASH 26, który przed laty zakończył niechlubnie swój żywot, i okazało się że oszklenie "prawie pasuje". Tak więc dzięki PRL-owskiemu hasłu "Polak potrafi", "Zefir" nadal - wbrew producentowi będzie latał.  A życie mogło by być tak piękne...

 

Zefir z dymnym oszkleniem dopasowanym z ASH 26

 

 

Piotr Piechowski

 

Kölln-Reisiek 12.07.2003